Uważałem kiedyś, że rozsądni rodzice powinni wzmacniać poczucie męskości u chłopców i kobiecości u dziewczynek, kupując im odpowiednio różne zabawki i wyznaczając odpowiednio różne zadania.
Reprezentowałem takie stanowisko częściowo dlatego, że psychiatrzy odkrywali, jak nieszczęśliwe są pewne jednostki, które – zdając sobie oczywiście sprawę z tego, jakiej są płci – nie mają ugruntowanego i przynoszącego zadowolenie poczucia rzeczywistej przynależności do jednej czy drugiej. Z kolei troska rodziców o utrwalenie poczucia przynależności określonej płci może wypływać faktycznie z ich własnych wątpliwości na temat swojej męskości czy kobiecości. Kiedy jeden z moich synków, mając trzy lata, poprosił o lalkę (co robi większość chłopców), a żona zaczęła mówić o kupnie, byłem naprawdę przerażony. Teraz rozumiem, że silne poczucie identyfikacji z własną płcią dają chłopcu nie samochodziki i kowbojskie ubranka, lecz przede wszystkim pozytywne kontakty z ojcem we wczesnym dzieciństwie, które wywołują w nim pragnienie, by wyrosnąć na takiego samego człowieka. Gdy ojciec zareaguje zniecierpliwieniem na prośbę synka o lalkę – lub w inny sposób zamanifestuje niepokój spowodowany „dziewczęcymi” upodobaniami – nie wzmocni to w małym poczucia męskości. Odniesie wrażenie, że zarówno jego, jak i ojca męskość są wątpliwe i nieprzekonywające.
Copyright @ 2010 Macierzyństwo